Formacja
W roku 1966 z siedzibą w Londynie gitarzysta sesyjny Jimmy Page dołączył do zespołu rockowego, który był pod wpływem blues'a The Yardbirds by zastąpić basistę Paul'a Samwell- Smith. Page szybko przestawił się z basa na gitarę wiodącą, tworząc tym samym podwójny skład gitary wiodącej wraz z Jeff'em Beck. Po wyjeździe Jeff'a Beck w październiku 1965, The Yardbirds zmęczeni stałymi wyjazdami i nagrywaniem zaczęli sobie odpuszczać. Page chciał uformować odpowiednią supergrupę ze sobą i Beck'iem na gitarach i z członkami The Who Keith'em Moon i John'em Entwistle na bębnach i basie. Wokalista Steve Winwood i Steve Marriott zostali też do tego projektu uwzględnieni. Grupa nigdy nie powstała, chociaż Page, Beck i Moon w '66 nagrali wspólnie utwór, "Beck's Bolero", w sesji, której członkiem był basista i keyboard'zista John Paul Jones.
The Yardbirds zagrali swój ostateczny gig w lipcu '68 w Luton College of Technology w Bedfordshire. Nadal byli zobowiązani by dać kilka koncertów w Skandynawii, więc perkusista Jim McCarty i wokalista Keith Relf upoważnili Page'a i basistę Chris'a Dreję do wykorzystania nazwy The Yardbirds by spełnić obowiązki zespołu. Page i Dreja zaczęli układać nowy skład. Pierwszym wyborem Page'a był Terry Reed, jednak Reed odmówił i zasugierował Roberta Plant'a jako piosenkarza dla zespołów The Band Of Joy i Hobbstweedle. Plant ostatecznie zaakceptował pozycje rekomendując założyciela Band Of Joy perkusistę John'a Bonham. John Paul Jones pytał o wolną pozycję jako giatrzysta basowy, po namowie zony, po tym gdy Dreja odpadł z projektu by zostać fotografem. Page znał Jones'a od momentu gdy obaj byli sesyjnymi muzykami po czym zgodził się by dołączył jako ostateczny członek.
Pierwszy raz zagrali we czworo w pokoju znajdującym się poniżej sklepu z płytami, który mieści się na Gerrard Street w Londynie. Page zasugerował by spróbowali "Train Kept- A- Rollin", oryginalnie jump- blues utwór spopularyzowany w wersji rockabilly przez Johnny'ego Burnette'a, który został s'cover'owany przez The Yardbirds. "Jak tylko słyszałem John'a Bonham'a grającego", Jones wspominał, "Wiedziałem, że będzie wspaniale... Natychmiast zebraliśmy się jako zespół". Przed wyjazdem do Skandynawii grupa wzięła udział w sesji nagraniowej do albumu P. J. Proby'ego "Three Weeks Hero". Ścieżka albumu "Jim's Blues" z Plant'em na harmonijce, był pierwszym studyjnym utworem, który miał cechować wszystkich czterech członków Led Zeppelin.
Zespół zakończył trasę po Skandynawii jako The New Yardbirds grając po raz pierwszy wspólnie na żywo przed publicznością w Gladsaxe Teen Clubs w Gladsaxe, Danii 7.09.1968. Później tego miesiąca zaczęli nagrywać swój pierwszy album, który opierał się na materiale nagranym na żywo. Album został nagrany i zmiksowany w przeciągu dziewięciu dni, a Page pokrył koszty. Po ukończeniu albumu zespół został przez list zmuszony do zaprzestania i zaniechania używania nazwy The New Yardbirds tylko dla spotkań w Skandynawii. Jedna z relacji, w jaki sposób wybrano nazwę nowego zespołu, trzymała kapelusz Moon i Entwistle, sugerowała, że supergrupa z Page and Beck zejdzie w dół jak "ołowiany balon", idiom na katastrofalne rezultaty. Grupa porzuciła literę "a" za sugestią manager'a Peter'a Grant'a, alby ci, którzy nie znali tego terminu nie wymawiali jako "lead" (czyt. lid). Słowo "balon" został zastąpiony przez "zeppelin", słowo, które w nawiązaniu do dziennikarza muzycznego Keith'a Shadwick przyniosła „idealną kombinację ciężkości i lekkości, palności i gracji” w myśli Page'a.
Grant zabezpieczył umowę o wartości $143.000 ($1.030.000 dziś) od Atlantic Records w listopadzie '68- swojego rodzaju największy interes dla nowego zespołu jak na tamte czasy. Atlantic była wytwórnią, która posiada katalog gw. artystów grających blues'a, soul i jazz, ale pod koniec lat 60- ych zaczęła się interesować brytyjskim progresywnym rock'iem. Kierownicy nagrań podpisali umowę z Led Zeppelin nigdy ich wczesniej nie spotykając. Zgodnie z warunkami ich umowy zespół miał wpływ w podejmowaniu decyzji kiedy by chcieli wydawać albumy i koncertować, jak i też mieli końcowe zdanie o ostatecznej zawartości i wyglądzie każdego albumu. Chcieli rónież decydować jak promować każde wydanie i które utwory wydać jako single. Załozyli własną spółkę, Supertype, by zająć się wszystkimi prawami do publikacji.
